PORTAL PROWADZI
Krzysztof Cibor, bezrobocie.org.pl
Ostatnia aktualizacja: 19.07.2012
INSTYTUCJE RYNKU PRACY|NARZĘDZIA RYNKU PRACY|
Minister pracy: musimy wreszcie nagradzać efektywne urzędy

Minister Władysław Kosiniak-Kamysz

O reformie publicznych służb zatrudnienia, głównych wyzwaniach dla polskiego rynku pracy, zamrożonych środkach z Funduszu Pracy i propozycjach dla młodych mówi minister Władysław Kosiniak-Kamysz w rozmowie z Krzysztofem Ciborem z Bezrobocie.org.pl

Krzysztof Cibor: Coraz częściej można przeczytać, że po reformie emerytalnej ma pan zamiar przeprowadzić kolejną wielką reformę i zmienić sposób funkcjonowania publicznych służb zatrudnienia (PSZ). Na czym ma polegać?

Władysław Kosiniak-Kamysz: Na pewno chcemy oddzielić kwestie ubezpieczenia zdrowotnego od statusu bezrobotnego. Dyskusje na temat tej zmiany trwają od dobrych kilku lat. Wiele osób chciało dokonać tego rozdziału. Przyszedł moment, kiedy to po prostu trzeba zrobić. Chodzi o to, aby w rejestrach pozostali tylko ci, którzy rzeczywiście poszukują pracy. Dzięki temu, że zmniejszy się liczba bezrobotnych, będą oni mogli liczyć na większe zaangażowanie pośredników i doradców pracujących w urzędach.

Kolejnym tematem jest wzmocnienie roli regionów i mocniejsze zdefiniowanie roli wojewódzkich urzędów pracy w kreowaniu zatrudnienia na rynku lokalnym. Czasem ciężko jest mówić o efektywnej polityce wobec rynku pracy w 15-tysięcznym powiecie. Tutaj ta koordynacja na poziomie regionalnym wydaje się kluczowa.

Chcemy też otworzyć publiczne służby zatrudnienia na współpracę z podmiotami społecznymi i prywatnymi, szczególnie przy aktywizacji osób długotrwale bezrobotnych.

I wreszcie ostatni, ale bardzo ważny element – efektywność. Musimy wreszcie zacząć nagradzać publiczne służby zatrudnienia za efekty, promujmy tych, którzy są najlepsi.

Czy są już jakieś założenia dotyczące pogłębienia współpracy PSZ z podmiotami niepublicznymi?

Tutaj szczególnie liczę na zaangażowanie ministra Męciny. Myślę też, że mające wkrótce rozpocząć się w trzech miejscach pilotażowe projekty na kontraktowanie usług rynku pracy pokażą nam, jak taka współpraca może wyglądać.

Oczywiście urzędy pracy zostają, nikt ich nie będzie likwidował, ale bardzo ważne jest, by podnosił się poziom międzysektorowej współpracy na poziomie lokalnym.

Zresztą współpraca międzysektorowa już obecnie w wielu miejscach funkcjonuje. Ostatnio przyglądałem się doświadczeniom tarnobrzeskiego urzędu pracy. Ponieważ w okolicy zostały zlikwidowane duże zakłady, samorząd stara się przyciągać nowych inwestorów. Wielki udział ma w tym PUP, który przygotowuje od razu personel do nowych przedsiębiorstw.

Wróćmy do kwestii kontraktowania usług rynku pracy do podmiotów społecznych i prywatnych. Czy widzi Pan miejsce na szerokie włączenie podmiotów niepublicznych w realizację tych usług? Czy polskie pośrednictwo i doradztwo zawodowe będą wyglądały wkrótce tak jak w Wielkiej Brytanii?

Na pewno nasz rynek pracy ma swoją specyfikę. Warto korzystać z doświadczeń brytyjskich, niemieckich i być może wypracować własny model. Ale na pewno w tym kierunku chcemy iść: wyłonienie tych, którzy rzeczywiście chcą poszukiwać pracy, dobre ich klasyfikowanie i profesjonalne wsparcie również przez podmioty niepubliczne.

Na jedną osobę objętą pilotażem skierowanym do młodych bezrobotnych będą przeznaczone środki w wysokości 13 tys. złotych. To są pieniądze, których nigdy nie będziemy mieć przy założeniu powszechnego objęcia osób szukających pracy aktywnymi politykami rynku pracy. Jakie wnioski możemy wyciągnąć z pilotażu, który opiera się na dość nierealnych założeniach?

Już teraz starostowie, z którymi rozmawiają pytają, czy jeśli zostanie im jakaś nadwyżka w pilotażu, będą mogli ją wykorzystać na kolejnych beneficjentów. Te ponadstandardowe środki pozwolą nam znaleźć najlepszą formułę finansową.

A kim będą ci asystenci osób objętych pilotażem? Czy to będą osoby rekrutowane na zewnątrz, być może z organizacji pozarządowych zajmujących się promocją zatrudnienia osób młodych?

Nie. To będą urzędnicy PUPów.

Czyli, jeśli pilotaż się uda i zostanie upowszechniony, PUPy będą musiały znacznie zwiększyć liczbę zatrudnionych? Obecnie jeden doradca w PUP ma 3 minuty na bezrobotnego.

Kiedy uda nam się składkę zdrowotną oddzielić od statusu bezrobotnego zapewne pewna część osób odejdzie z rejestrów i zwolni miejsce dla tych rzeczywiście poszukujących pracy.

Pewnie kilka-kilkanaście procent obecnej liczby bezrobotnych

Myślę, że nawet więcej. Liczymy, że doradcy w PUPach będą jednak mieli więcej czasu dla jednego bezrobotnego.

Czy widzi pan związek między zamrożeniem Funduszu Pracy i wskaźnikami rynku pracy? I czy widzi ten związek minister finansów?

Zarówno pod względem zaangażowania finansowego Funduszu Pracy w aktywizację zawodową, jak i pod względem zmian stopy bezrobocia, obecny rok jest bardzo podobny do poprzedniego. Oczywiście na pewno chciałbym, by środki na aktywne polityki rynku pracy były wyższe, bo pilotaż na 40 milionów nie spełnia naszych wszelkich oczekiwań.

Czerwiec jest dobrym momentem na podsumowanie tego, co się wydarzyło na rynku pracy i ewentualne wystąpieniem do ministra finansów o zwiększenie puli, szczególnie na osoby młode

Kiedy środki z Funduszu były zamrażane, pojawiły się głosy, że może mieć to pozytywny aspekt polegający na tym, że środki na APRP będą wydawane sensowniej. Czy ministerstwo podjęło szeroko zakrojone działania, mające na celu przyjrzenie się efektywności poszczególnych APRP?

Robimy co możemy. W naszych programach specjalnych warunkiem wejścia jest efektywność na poziomie 70%. Tak chcemy działać: ci, którzy będą mieli dobrą efektywność będą dostawać więcej pieniędzy. Na pewno ten okres zmusił do poszukiwania rozwiązań zmierzających do zwiększenia efektywności.

Ale nie ma zagregowanych danych na temat rzeczywistej efektywności poszczególnych form APRP?

Na pewno ważna jest lokalność. Każdy powiat powinien kierować się lokalnym popytem. Mamy zapotrzebowanie – robimy szkolenie. Dlatego uważam, że przede wszystkim powinniśmy pokazywać dobre praktyki i promować tych, którzy są najbardziej kreatywni – w ten sposób na pewno dojdziemy do wyższej efektywności w poszczególnych urzędach.

Mówimy o bezrobotnych, ale co z osobami, które są bierne zawodowo? Mamy bardzo niskie zatrudnienie i niewielkie szanse, by wskaźniki zapisane w strategii Europa 2020 zostały na czas osiągnięte.

Wskaźniki zatrudnienia w grupie choćby 55-64 wzrosły o jakieś 4-5% w przeciągu trzech lat, czyli nie jest źle.

To wciąż za wolny wzrost, by osiągnąć założenia.

Pewnie chciałoby się zawsze więcej, ale proszę zwrócić uwagę, że nigdy nie pracowało tak wielu Polaków jak obecnie (około 16 milionów). Wielka aktywność Polaków pozwala nam przejść przez te trudne czasy. Co zrobić, żeby było więcej miejsc pracy? Rozwój gospodarczy zawsze rodzi nowe miejsca pracy…

Niekoniecznie. Znamy przecież zjawisko non-recovery growth.

Tak, ale bez wzrostu gospodarczego nie ma nowych miejsc pracy. Inna sprawa to wydłużanie wieku emerytalnego – byliśmy krytykowani za zabieranie w ten sposób pracy młodym. Ale badania OECD pokazują, że wzrost zatrudnienia wśród osób starszych powoduje wzrost zatrudnienia w grupie osób młodych.

Korelacja jest, ale nie koniecznie jest tam związek przyczynowo-skutkowy.

Ja mówię o wynikach badań OECD, sam ich nie przeprowadziłem. W każdym razie jakiś związek istnieje.

Co z tego, że wydłużamy wiek emerytalny, skoro wielu obecnie pracujących, nigdy emerytury nie zobaczą ze względu na obecną formę zatrudnienia? Jak zlikwidujemy umowy śmieciowe, skoro powoduje to tak duży opór pracodawców?

Moim zdaniem to, że istnieją różne rodzaje umów jest dobre. Problemem jest nadużywanie niektórych form zatrudnienia. Najważniejsza jest walka ze złym nieuprawnionym wykorzystaniem umów.

Państwo już teraz ma narzędzia, by z tym walczyć, a jednak liczba umów zleceń i umów o dzieło tam, gdzie powinny być stosowane umowy o pracę jest coraz większa!

Państwowa Inspekcja Pracy nie jest agencją rządową, więc ciężko mi odpowiadać za jej działania, ale myślę, że PIP robi jednak dużo by do takich nadużyć nie dochodziło. Myślę, że znajdziemy rozwiązania, które pozwolą również osobom zatrudnianym na umowy o dzieło uzyskać odpowiedni poziom bezpieczeństwa. Mamy przed sobą trudny okres, ale wiele wskazuje na to, że jesteśmy go w stanie przetrwać i jeszcze bardziej zdecydowanie ruszyć do przodu.

Władysław Kosiniak-Kamysz, z wykształcenia doktor nauk medycznych, minister pracy i polityki społecznej w drugim rządzie Donalda Tuska

Rozmawiał Krzysztof Cibor, Bezrobocie.org.pl

Źródło: bezrobocie.org.pl
KOMENTARZE (3) | DODAJ KOMENTARZ
~właśnie bezrobotny. | 26.07.2012, 10:27 | zgoda
całkowicie zgadzam się z przedmówcą!ale czy minister wie co się dzieje ? nie raz mam wrażenie jakby ci ludzie żyli w innym świecie albo na innej planecie! ileż to trzeba wytężyć szarych komórek by w końcu dopieprzyć obywatelowi!to tylko w tym kraju.wstyd mi że mamy tak zacofanych i nieudolnych urzędników.
~pbaranowski | 24.07.2012, 08:11 | a co to właściwie znaczy - "nagradzać"...?
nie wiadomo - co pan minister miał na myśli, mówiąc w powyższym wywiadzie o "nagradzaniu efektywnych urzędów". kojarzy mi się to ze sprawą podziału tzw. rezerwy wykonania efs, opierającego się na nagradzaniu większymi środkami operacyjnymi tych podmiotów, które przodują w wykorzystaniu środków przyznanych przez efs. a więc - kto najsprawniej wykorzystuje przyznane środki - to otrzymuje ich jeszcze więcej do wykorzystania. na marginesie - dodatkowe środki zostały przyznane, między innymi woj. zachodniopomorskiemu i to w kwocie kilkudziesięciu milionów euro i... ślad po nich zaginął. patrz: http://blogi.newsweek.pl/tekst/polityka-polska/585206,kto-najszybciej-wyda-pie niadze-z-europejskiego-funduszu-spolecznego.html bardzo namawiam dziennikarzy portalu do zajęcia się tą sprawą poprzez wyjaśnienie losów tych pieniędzy, bo z pewnością nie zostały one przekazane do dyspozycji np. pup w szczecinie. w tym sensie "nagradzania" - jak pisałem w pierwszym komentarzu - jest tu wyraźny element poszkodowania bezrobotnych - nie mających przecież wpływu ani na specyfikę bezrobocia lokalnego, ani na pracę urzędników czy dyrekcji lokalnego pup. bezrobotnych raz już pokrzywdzonych złą pracą pup, jeszcze raz się krzywdzi odmawiając im środków a dyrekcja pup - jak "olewała" robotę, tak nadal bezkarnie "olewa". inną sprawą jest nagradzanie efektywnych urzędów pracy poprzez zwiększanie kwot przeznaczonych na utrzymanie urzędu a więc płace lub warunki socjalne pracowników. problemem tu może być efekt istotnego zróżnicowania płac lub świadczeń pozapłacowych w poszczególnych powiatach. i tu także wydaje się, że urzędy są zazwyczaj zarządzane w bardzo ostrym reżimie jednoosobowego kierownictwa, co powoduje poważne wątpliwości, czy kogokolwiek prócz dyrektorów można winić za ostateczny efekt pracy urzędu. jeśli praca jest źle zorganizowana, to indywidualny pracownik choćby się bardzo starał, nie zniweluje negatywnego wpływu bałaganu, złej atmosfery itp na końcowy efekt niskiej efektywności. można ustanowić np. coroczne jednorazowe nagrody pieniężne dla pracowników poszczególnych pup wykazujących się szczególną efektywnością, ale pytanie - na ile efektywność pracy pup zależy od jakości pracy, pomysłowości, organizacji, kompetencji - a na ile os specyfiki danego powiatu czy rejonu gospodarczego. niewątpliwie pup w szczecinie ma dużo trudniejszą sytuację niż pup w warszawie - co może się odzwierciedlać w wynikach, np. skuteczności zupełnie bez związku z jakością pracy pracowników psz tam zatrudnionych.
~pbaranowski | 21.07.2012, 08:32 | nagrodą za właściwe wykonanie obowiązków jest wynagrodzenie.
skuteczność działania urzędów pracy - wynika z treści ustawy o promocji zatrudnienia. ustawa ta jest dziś po prostu pusta! instrumenty tam określone są absurdalne i to one decydują o poziomie skuteczności. ustawa powinna być natychmiast zmieniona, uwspółcześniona poprzez wyznaczenie nowych instrumentów, być może rozwijających obecne a także dokładnie określać procedurę badania skuteczności, bez możliwość oszukiwania danych statystycznych (jakie istnieją dziś z powodu niedookreślenia). uważam, że przede wszystkim trzeba opracować procedurę mierzenia efektywności działania urzędu pracy, opartą na badaniu trwałych zmian sytuacji osób bezrobotnych poddanych działaniom urzędu. i nie tylko w skali "makro" ani "globalnie", nie ogólnie statystycznie - bo to zaciemnia rzeczywisty obraz. badanie musi także dotyczyć każdego urzędu pracy z osobna. rzecz nie w tym aby nagradzać za skuteczność walki z bezrobociem - która jest przecież obowiązkiem i sensem istnienia i finansowania urzędów pracy i innych instytucji "rynku pracy". trzeba raczej napiętnować skuteczność niższą niż oczekiwana a nie nagradzać za dobre efekty które stanowią obowiązek urzędu. za pracę urzędu pracy odpowiada jego dyrektor i starosta będący zwierzchnikiem tego dyrektora. dyrektor pup działa na zasadzie jednoosobowego kierownictwa i dlatego jest jednoosobowo całkowicie odpowiedzialny, ale odpowiada jedynie przed starostą. dlatego wraz ze starostą muszą ponosić osobistą odpowiedzialność za zaniżoną skuteczność pracy urzędu. urząd pracy musi być skuteczny bo to jest sensem jego istnienia i wydatkowania niemałych środków publicznych na utrzymanie samego urzędu i jego pracowników. także i nagradzanie większymi środkami na działalność urzędów pracy wykazujących się najwyższą skutecznością - jest nieuczciwe wobec bezrobotnych, bo osoby bezrobotne zarejestrowane w urzędach źle kierowanych będą podwójnie poszkodowane; nie dość że poszkodowane właśnie tą słabą skutecznością - co przecież nie od nich zależy, to jeszcze drugi raz, brakiem środków które mogłyby wpłynąć i dać im szansę wyrwania się z bezrobocia. pan minister powinien wypracować jakiś mechanizm rozliczania dyrektorów urzędów pracy z zarządzania, między innymi i ze skuteczności działań, prowadzący wręcz w ostateczności do obowiązku wymiany kiepskich dyrektorów na zapewniających lepszy efekt pracy urzędu. blogi.newsweek.pl/tekst/polityka-polska/636559,swiatelko-w-tunelu%e2%80%a6.htm l
WARTO PRZECZYTAĆ

INSTYTUCJE RYNKU PRACY | ORGANIZACJE POZARZĄDOWE | PRAWO | USŁUGI RYNKU PRACY | 12.08.2014 Czy NGO mogą zastąpić PUPy? Outsourcing usług zatrudnieniowych w powiatach – PUP a NGO. Czy organizacje zajmujące się aktywizacją zawodową i rynkiem pracy potrzebują sieci i reprezentacji? Na te tematy będziemy dyskutować podczas spotkania inaugurującego budowę sieci Pozarządowych Instytucji Rynku Pracy. (więcej >)