PORTAL PROWADZI
Grzegorz Stech
Ostatnia aktualizacja: 10.07.2015
GRUPY DEFAWORYZOWANE|INSTYTUCJE RYNKU PRACY|USŁUGI RYNKU PRACY|
Warszawa – najtwardszy orzech do zgryzienia

Fot. Adrian Grycuk, źr. Wikipedia, lic. CC-By-SA 3.0

Na Mazowszu od 15 maja w czterech PUP ruszyła rekrutacja osób długotrwale bezrobotnych w ramach zlecania działań aktywizacyjnych. Według założeń może ona potrwać do 60 dni, potem rozpocznie się proces powrotu bezrobotnych na rynek pracy. Zarówno instytucja zlecająca (Wojewódzki Urząd Pracy w Warszawie), jak i realizator usługi (Zakład Doskonalenia Zawodowego), jest przekonany, że założone wskaźniki zostaną osiągnięte. Choć łatwo nie będzie.

W województwie mazowieckim przetarg na usługi zlecania aktywizacji osób długotrwale bezrobotnych do agencji zatrudnienia ogłoszono 7 listopada 2014 r. Oferty złożyło sześć firm, a wygrał Zakład Doskonalenia Zawodowego (ZDZ) w Warszawie. Na zlecenie działań aktywizacyjnych przeznaczono 13,2 mln zł na 1200 bezrobotnych – zgodnie z rozdziałem 13c Ustawy o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy są to wyłącznie osoby objęte II i III profilem pomocy. Maksymalna wysokość wynagrodzenia brutto należna realizatorowi w przeliczeniu na osobę obejmowaną programem wyniesie więc 11 tys. zł. Umowa została podpisana 16 marca 2015 r.

Realizator usługi czeka teraz na efekty rekrutacji w Powiatowych Urzędach Pracy (PUP) w Wołominie, Radzyminie, Ostrołęce, Szydłowcu oraz Urzędzie Pracy m. st. Warszawy. Choć ZDZ nie ma żadnego wpływu na dobór osób i nie wie, kogo zrekrutują urzędy, jedno wie na pewno: 50% z 1200 bezrobotnych musi znaleźć pracę, a 30% utrzymać ją przez 90 dni. To wskaźniki realne do osiągnięcia. W mazowieckim pilotażu zlecania dużych kontraktów poza urząd pracy z 984 osób bezrobotnych pracę podjęło 598, czyli 61%. Fakt, gorzej było z jej utrzymaniem, ale warszawski ZDZ nie pierwszy raz pracuje z osobami oddalonymi od rynku pracy.

Wykorzystać doświadczenie
Atuty ma także Mazowsze. Województwo to ma już bowiem doświadczenie w zlecaniu aktywizacji osób oddalonych od rynku pracy. W latach 2013–2014 WUP w Warszawie realizował projekt pilotażowy „Partnerstwo dla pracy”, testując model powierzania aktywizacji osób bezrobotnych agencji zatrudnienia. I to wcale nie w komfortowych warunkach. – Pilotaż był zadaniem zleconym, na które nie mieliśmy dodatkowych etatów. Musieliśmy więc wyodrębnić spośród osób, które mam w zespole, te które zajęły się pilotażem oprócz swoich dotychczasowych obowiązków zawodowych. Stworzyliśmy zespół złożony z czterech osób – trzech pracowników i ja jako koordynator. Teraz przy projekcie pracuje ten sam zespół, bogatszy o doświadczenie pilotażu. Nasza praca nie jest bezpośrednio związana z aktywizacją. Ale zlecanie odbywa się w ramach procedury zamówień publicznych, a to wiąże się z dokumentowaniem tej usługi, koordynacją działań PUP-ów, WUP-u i ZDZ-tu. Do tego dochodzi chociażby kontrola realizatora, którą również musimy przeprowadzić – wyjaśnia Natasza Grodzicka, Kierownik Zespołu ds. Współpracy Regionalnej w Wydziale Regionalnej Polityki Rynku Pracy Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Warszawie.

Jak zaznacza, WUP wie, czego oczekuje od realizatora i jaki „produkt” chce od niego otrzymać. Doświadczenia pilotażowe w przypadku tego projektu pomogły na pewno dokładniej opisać samą usługę aktywizacyjną. – W usługach miękkich ciężko jest wyspecyfikować oczekiwania. Wyeliminowaliśmy z kryteriów oceny ofert deklarowane do osiągnięcia przez realizatora wskaźniki, została cena, ale nie mogła być ważąca. Pozostawały kryteria jakościowe, natomiast przetargi, w których oferty oceniamy na podstawie kryteriów jakościowych, są bardzo mało popularne w zamówieniach publicznych – wyjaśnia Natasza Grodzicka. – Udało się nam dokładnie wskazać, czego oczekujemy i wybrać operatora, który przygotował najlepszą ofertę.

Recepta na sukces
Należy pamiętać, że realizator dostał grupę ludzi, o której nic nie wiedział – prócz tego, że są to osoby bezrobotne ze wskazanych profili pomocy. ZDZ musiał więc zaprojektować plan pracy z nimi niejako „w ciemno”. – Nasz pomysł na udaną aktywizację to odpowiedni dobór kadry. Założyliśmy, że asystentem aktywizacji, czyli opiekunem osoby bezrobotnej, od rozpoczęcia do zakończenia projektu, ma być osoba o kompetencjach doradcy zawodowego. Mogliśmy, zgodnie z warunkami postępowania przetargowego, zatrudnić osoby z doświadczeniem w pośrednictwie pracy, ale świadomie zdecydowaliśmy się wyłącznie na doradców. Wiemy, że takie osoby są w stanie prowadzić bezrobotnych w projekcie, ponieważ są do tego najlepiej przygotowane – tłumaczy Katarzyna Karczmarczyk-Tokarska z Zakładu Doskonalenia Zawodowego w Warszawie. – Pewnym novum będzie też to, że w chwili zatrudnienia nie będziemy kończy pracy naszych podopiecznych. Widzimy, że to jest potrzebne, chociażby w momencie, gdy na przykład pojawiają się problemy z adaptacją w miejscu pracy, konflikty, nieporozumienia, załamania – dodaje.

Uniwersalnej recepty na pracę z osobą bezrobotną nie ma. –Trzeba mieć szeroki warsztat i umieć wybierać z niego to, co pasuje do specyfiki danej osoby. Często bezrobocie jest tylko jedną ze składowych problemów danej osoby: nie jest jej problemem tylko pochodną jej postawy. Jeśli przychodzi do doradcy ktoś, kto jest chętny, zmotywowany, ma kwalifikacje, ale coś dzieje się w jego życiu takiego, że nie podejmuje pracy, to można dość sprawnie takiej osobie pomóc. Natomiast jeśli ktoś nie ma i kwalifikacji, i motywacji, a bezrobocie jest skutkiem, a nie przyczyną postawy, to zaczynają się problemy. Trzeba w takich przypadkach wykorzystywać wiele umiejętności – z zakresu pracy socjalnej, doradztwa zawodowego, umiejętności terepeutycznych, coachingowych. To mozaika wielu kompetencji – wyjaśnia Katarzyna Karczmarczyk-Tokarska.

Należy też wspomnieć, że formuła zastosowana w projekcie, czyli wynagradzania za efekt, zadziałała trochę jak kubeł zimnej wody na niektórych doradców zawodowych. Na początku do ZDZ zgłosiło się wielu chętnych , którzy chcieliby pracować w projekcie, ale pomału zaczęli się wycofywać ze współpracy, bojąc się podjąć tego wyzwania. We wcześniejszych projektach EFS doradcy byli wynagradzani za produkt – np. zrealizowanie kilkudziesięciu godzin szkoleń, doradztwa itp. Tu wynagrodzenie jest uzależnione od uzyskanego wskaźnika. ZDZ liczył się z taką sytuacją od samego początku, dlatego miał przygotowaną listę rezerwową, z której są uzupełniani doradcy.

Stolica to wyzwanie
Powiaty wytypowane do projektu odzwierciedlają strukturę odpowiadającą problemom występującym na terenie całego kraju. Jest aglomeracja miejska, miasta satelickie, miejscowość na szczycie listy miast na prawach powiatu o najwyższej stopie bezrobocia (Szydłowiec). Ale wbrew pozorom to Warszawa może być najtwardszym orzechem do zgryzienia. Niby niskie bezrobocie w ujęciu procentowym (stopa na poziomie 4% w pierwszej połowie 2015 roku), ale jednocześnie absolutnie rekordowa pośród powiatów liczba bezrobotnych: 47 tys.!

Jak zauważa Grażyna Zalewska, Warszawa to też rynek niezwykle wymagający, na którym trudniej umieścić w zatrudnieniu osoby bezrobotne o niższych kwalifikacjach niż w mniejszych ośrodkach. – Grupa jest trudna i rynek jest trudny. Warszawa wcale nie jest rynkiem chłonnym. To samo jest z rynkiem wołomińskim, gdzie nie ma za dużo pracodawców – dodaje Natasza Grodzicka. Tymczasem, jak zauważa Katarzyna Karczmarczyk-Tokarska, projekt nie tworzy nowych miejsc pracy, a ma jedynie zwiększyć ich dostępność dla grup oddalonych od rynku pracy.

Wyjść z szarej strefy
Dużym wyzwaniem dla operatora będzie też szara strefa. Jak zauważa Natasza Grodzicka wyciągnąć osoby z szarej strefy jest tak samo trudno, jak wyciagnąć długotrwale bezrobotnego z bezrobocia. – Ludzie unikają legalnego zatrudnienia z różnych powodów. Często powodem do pozostawania w szarej strefie są obciążenia komornicze. Przewidzieliśmy dla takich bezrobotnych pomoc prawną, by zastanowić się, czy jest możliwość wyjścia z szarej strefy. Dużo osób myśli, że jeśli podejmą jakąkolwiek legalną pracę, to komornik zabierze im wszystko , ale tak nie jest – prawo stanowi inaczej, wystarczy dotrzeć z informacją, że istnieje kwota wynagrodzenia, która nie może zostać zajęta – tłumaczy Katarzyna Karczmarczyk-Tokarska. – Wydaje mi się, iż największe trudności w aktywizacji występować będą w sytuacjach, gdy źródło dotychczasowego utrzymania stanowiły świadczenia z pomocy społecznej. W takiej sytuacji uzyskanie wynagrodzenia na poziomie płacy minimalnej może nie być motywujące dla osoby bezrobotnej – dodaje Grażyna Zalewska, wiceprezes zarządu ZDZ. – Dlatego, patrząc w przyszłość, wydaje mi się, że łatwiej będzie osiągnąć wskaźnik utrzymania w zatrudnieniu przez 90 dni, niż wskaźnik podjęcia pracy – dodaje.

Deficyty motywacji
Kolejne ryzyko projektu to rotacja bezrobotnych. – Wiemy, że największa rotacja może być w grupie osób bezrobotnych objętych III profilem pomocy. W pracy z bezrobotnymi badamy motywację i kwalifikacje. Jeśli choć jeden z tych elementów występuje , to istnieje realna szansa aktywizacji. Jednak zdaję sobie sprawę, że w grupie osób bezrobotnych objętych III profilem pomocy mogą występować deficyty zarówno motywacji, jak i kwalifikacji… – mówi Grażyna Zalewska. – Projekt pilotażowy podpowiada, że będzie sporo osób, które nie wyrażą zgody na udział w aktywizacji, nie dotrą do punktów aktywizacyjnych lub przyjdą tylko raz, na początku – dodaje.

– Fluktuacja ? Na pewno będzie grupa osób, która się będzie uchylać od aktywzacji. To albo pracujący w szarej strefie, albo chorujący, niektórzy długotrwale. Część się rozczaruje działaniami realizatora – bo skierowanie do operatora zewnętrzego wiąże się oczywiście z pewnymi oczekiwaniami ze strony osób bezrobotnych, że na przykład operator będzie lepszym pośrednikiem, szybciej znajdzie im pracę. A po kilku miesiącach, gdy tej pracy jeszcze nie będzie, a będą pojawiać się wymagania związane z aktywizacją aktywnym poszukiwaniem pracy, część osób może zrezygnować na własną prośbę – tłumaczy Natasza Grodzicka.

***

Czasy, kiedy projekty aktywizacji zawodowej skupiały się na „produkcie”, skończyły się. W nowych projektach (również EFS) dominuje podejście wskaźnikowe, a wynagrodzenie wypłacane jest za efekt mierzony poprzez wybrane wskaźniki. Czy to może odstraszać? – Mamy zbyt duże doświadczenie, by się obawiać. Ryzyka są i były, ale spróbujemy dobrze zrobić ten projekt, z założeniem, że nie jest to niemożliwe – zaznacza Grażyna Zalewska.

Grzegorz Stech

Źródło: FISE
KOMENTARZE (0) | DODAJ KOMENTARZ
WARTO PRZECZYTAĆ

Oprac. Łukasz Komuda, źr. GUS

FLEXICURITY | STATYSTYKA | 24.03.2017 „Mamy rynek pracownika” słyszymy każdego dnia z mediów. Niby konsumenci i pracownicy mają swoje lata tłuste, ale większość z nas jakoś tego nie odczuwa. Cóż, polski rynek pracy tylko z pozoru jest w znakomitej kondycji. Fundamentalne problemy pozostają na nim nierozwiązane. Ponieważ zmierzenie się z nimi wymaga polityki obliczonej na wiele kadencji sejmowych i kompleksowe, systemowe działanie … (więcej >)