PORTAL PROWADZI
PAiI: wyzwania, problemy, pytania

fot. PInk Sherbet Photography, źr. flickr, lic. CC-BY 2.0

Program Aktywizacja i Integracja (PAiI) to wprowadzony w ubiegłym roku mechanizm wsparcia osób długotrwale bezrobotnych i korzystających z usług ośrodków opieki społecznej. Jego start nie był rewelacyjny, ale liczba urzędów pracy sięgających po ten instrument rośnie, podobnie jak wiedza jak z najlepiej z niego skorzystać.

Według danych Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej (MPiPS) w ubiegłym roku PAiI objęto łącznie 745 osób bezrobotnych, a projekty realizowało 29 urzędów pracy z ośrodkami pomocy społecznej lub organizacjami pozarządowymi. Statystyki ministerstwa nie są jednak kompletne – pomijają na przykład działania w Nysie, którymi objęto 104 osoby. Pomijając nawet dokładność danych trudno mówić o wielkim sukcesie. Wydaje się jednak, że w tym roku skala wykorzystania tego instrumentu rośnie. – W marcu minister pracy i polityki społecznej ogłosił nabór wniosków o przyznanie dodatkowych środków z rezerwy Funduszu Pracy m.in. na finansowanie PAiI w kwocie 10 mln zł. W wyniku przeprowadzonego naboru urzędy pracy złożyły 62 wnioski na łączną kwotę przekraczającą 2,6 mln zł – informuje Janusz Sejmej, rzecznik prasowy MPiPS. 62 wnioski oznaczają oczywiście 62 zaangażowane Powiatowe Urzędy Pracy (PUP-y).

Część projektów była i będzie realizowana w modelu PUP+OPS (czyli urzędu pracy i gminnego ośrodka lub ośrodków pomocy społecznej), a część – w modelu PUP+NGO (czyli urzędu i organizacji pozarządowej). W tym drugim całość finansowania pochodzi z Funduszu Pracy, a w pierwszym 40% kwoty całkowitej potrzebnej na projekt wyłożyć musi gminny samorząd. Zdaniem przedstawicieli resortu pracy komplikuje to nieco – na tym ciągle dość wstępnym etapie wykorzystania PAiI – kalkulowanie łącznych kosztów zaplanowanych i zrealizowanych projektów.

Według rzecznika, mozolny start PAiI wynika z kilku przyczyn: to nowy instrument, nakładający na powiatowe urzędy pracy (PUP) konieczność podjęcia bardziej formalnej współpracy z innymi instytucjami w celu zajmowania się wspólnym klientem. Pojawił się też – szczególnie w mniejszych ośrodkach – problem w znalezieniu wyspecjalizowanych organizacji pozarządowych. Do tego doszła niechęć ośrodków pomocy społecznej (OPS), a właściwie gmin, do wydatkowania dodatkowych środków budżetowych na ten program – lub faktyczny brak takich możliwości finansowych.

Stos kłopotów
Praktycznie każde nowe przedsięwzięcie przeżywa okres chorób dziecięcych. Nie inaczej było z PAiI. Dla wszystkich zainteresowanych był to nowy instrument, a to zwykle powoduje problemy. – Dlatego właśnie w roku 2014 ze strony organizacji pozarządowych nie było nim praktycznie żadnego zainteresowania, o czym świadczy choćby fakt, że urząd dwukrotnie ogłaszał konkurs na realizacje zadania – komentuje Magdalena Kuś, zastępca dyrektora Powiatowego Urzędu Pracy w Grójcu. – Być może powodem tego braku była wysokość stawki godzinowej pracy trenera z 10-osobową grupą bezrobotnych – określona ustawowo – i jej proporcjonalność w przypadku grup mniejszych niż 10 osób – dodaje.

Jej zdaniem inne czynniki utrudniające realizację projektów PAiI to długotrwała procedura wymagana przed przystąpieniem do realizacji, zbyt mała wiedza na temat programu na poziomie samorządów (to być może przyczyna niechęci OPS-ów) i zbyt krótki cykl programu (wszystkie zajęcia mają trwać maksymalnie dwa miesiące, choć danego uczestnika można wysłać do kolejnych edycji programu nawet trzykrotnie). Wreszcie wyzwaniem jest także trudny klient bez wielkich perspektyw podjęcia zatrudnienia po programie. Dodatkowo przeszkadzają procedury, które za każdym razem trzeba powtarzać. – By podjąć działania musimy osiągnąć porozumienie urzędu pracy z OPS-em i uzyskać uchwałę Powiatowej Rady Rynku Pracy. Byłoby prościej, gdyby zaplanować działania na cały rok, np. trzy dwumiesięczne sesje zatwierdzane raz w roku – uważa Jerzy Kędziora, dyrektor PUP w Chorzowie i przewodniczący Ogólnopolskiego Konwentu Dyrektorów PUP.

Podczas przygotowań pojawia się też problem z rekrutacją bezrobotnych do programu, co wynika z braku możliwości dojazdu, środków finansowych na dojazd, możliwości sfinansowania kosztów opieki nad dzieckiem, a także z powodu pracy uczestników w szarej strefie.

Kwestia pieniędzy
Jak wygląda finansowanie projektów PAiI? Zgodnie z ustawą przyjęto stawkę godzinową dla trenera w wysokości maksymalnej 70 zł za pracę z 10-osobową grupą bezrobotnych. Teoretycznie stawka może być niższa, jednak wtedy zapewne żadna organizacja pozarządowa nie pofatygowała się, by starać się o udział w programie. O pokryciu jakichkolwiek innych kosztów ustawa milczy – jedynym wyjątkiem jest zapis o stawce godzinowej dla uczestnika prac społecznie użytecznych, organizowanych przez PUP. To nie mniej niż 6 zł, przy czym bezrobotny może w tygodniu przepracować maksimum 10 godzin. – W przypadku ośrodków pomocy społecznej działania w zakresie integracji społecznej mogą być realizowane bezkosztowo, siłami swojej wykwalifikowanej kadry – komentuje Janusz Sejmej.

NGO-sy muszą radzić sobie same w nieelastycznie zdefiniowanych granicach. – Sztywna stawka tylko dla trenera to duży błąd. Środki dla NGO przekazywane są w formie dotacji, zatem nie powinniśmy dopłacać do projektu. Wykonujemy zadanie publiczne – twierdzi Agata Gawska, prezeska Fundacji Aktywizacja i członkini Rady Rynku Pracy. A kosztów jest sporo: przygotowanie i druk materiałów, wynajęcie sali, transport, poczęstunek, koordynacja projektu. W programie realizowanym przez Fundację Aktywizacja płaci ona np. 200 zł za godzinę za wynajęcie sali dla jednej z grup. – Mamy więcej grup, więc się jakoś bilansujemy. Ale w przypadku realizacji programu dla jednej grupy możne na to nie być szans – tłumaczy Agata Gawska.

Dodatkowo NGO musi skrupulatnie rozliczać dotację. – Czy kupuję ciastka, czy płacę koordynatorowi – wszystko muszę wykazać. Bardziej efektywny byłby system płatności za rezultat: pieniądze za wykonanie zadania – podpowiada. Należałoby też zadbać o uczestników projektów. – Z naszych doświadczeń wynika, że rekrutacja byłaby łatwiejsza, gdyby program zakładał np. wypłatę stypendiów. Nawet drobne kwoty dla uczestników rozwiązałyby choćby problemy z tworzeniem grup w programie i dałyby im możliwość dojazdu na warsztaty – uważa Magdalena Kuś.

Cel: zmiana profilu
PAiI jest specyficznym programem, ponieważ nie oczekuje się, że w wyniku działań aktywizacyjnych i integracyjnych uczestnicy znajdą pracę. – Program kładzie większy nacisk na sferę integracyjną oraz odbudowanie aktywnej postawy życiowej osób wykluczonych społecznie – informuje Janusz Sejmej. W praktyce oznacza to, że sukces PAiI to doprowadzenie bezrobotnego do zmiany profilu pomocy z III na II. To istotna zmiana, ponieważ dla osób pozbawionych pracy, ale chętnych na jej podjęcie profil II oferuje więcej form wsparcia. – Innym z przewidywanych efektów PAiI może być skierowanie bezrobotnego, w porozumieniu z ośrodkiem pomocy społecznej, do zatrudnienia wspieranego u pracodawcy na zasadach określonych w przepisach o zatrudnieniu socjalnym lub podjęcia pracy w spółdzielni socjalnej zakładanej przez osoby prawne – dodaje rzecznik MPiPS.

Ubiegłoroczne doświadczenia z programem są niejednoznaczne. Przeważają o dość dobrych rezultatach – biorąc pod uwagę okoliczności. Część uczestników zmienia profil, część ponowi zajęcia, prawie zawsze znajdują się osoby rezygnujące z programu, choć grozi im wyrejestrowanie z urzędu pracy. Zdarzały się przypadki podjęcia pracy niedotowanej po zakończeniu działań.

Niełatwo też określić gdzie łatwiej realizować projekty – w dużych miastach czy powiatach tzw. ziemskich. – Prawdopodobnie działania są prostsze w przypadku urzędów grodzkich, ze względu na współpracę z jednym miejskim ośrodkiem pomocy społecznej i większą liczbą organizacji pozarządowych. W gminach są lokalne OPS-y, co może urzędom powiatowym utrudniać porozumienie – przypuszcza Jerzy Kędziora.

Jednak Janusz Sejmej nie widzi takich zależności. – Z jednej strony mamy np. duże ośrodki miejskie – Warszawę i Łódź, ale także powiaty bez większych ośrodków miejskich jak Bytów czy Grójec realizujące PAiI na podobnym poziomie ilościowym – komentuje.

Pomysły na przyszłość
Na pełną ocenę PAiI jeszcze za wcześnie. Ewaluacją zaplanowano na połowę 2016 roku. Na pewno nie ma odwrotu – to obecnie najlepsza forma wsparcia dla najtrudniejszych bezrobotnych, z różnymi problemami, nałogami czy deficytami. Dlatego urzędy pracy i NGO-sy zastępują część zajęć grupowych indywidualną pracą z uczestnikami. – Tu też mamy problemy. W realizowanym projekcie stawka pozostają taka jak za grupę, ale tylko wtedy, jeśli uczestnik przyjdzie. Jeśli nie, to pieniędzy nie ma. Jednym z naszych postulatów jest wprowadzenie w takiej sytuacji np. połowy stawki – mówi Agata Gawska.

Część NGO-sów proponuje też zmianę czasu trwania projektów – wydłużenie ich do z dwóch miesięcy do pół roku. – To jednak budzi kontrowersje. Jeżeli ma kogoś przywrócić na rynek pracy, to w porządku, z drugiej strony nie każdy potrzebuje aż tyle czasu. Natomiast praca indywidualna jest niezbędna – przekonuje prezeska Fundacji Aktywizacja.

Warto podkreślić, że innych możliwości dla osób bardzo odległych od rynku pracy praktycznie nie ma. Są programy specjalne uwzględniające specyfikę i uwarunkowania lokalnych rynków pracy, ale kieruje się do nich tych bezrobotnych, którzy przejawiają chęć powrotu na ten rynek. Można natomiast po PAiI zastosować inny mechanizm. Fundacja Aktywizacja testuje artykuł 61b ustawy. To przepis pozwalający na umowę z organizacją, która na różne sposoby pracując z bezrobotnymi ma doprowadzić do ich zatrudnienia na co najmniej pół roku. – Po dwóch miesiącach PAiI jestem w stanie określić, kto z grupy rokuje powrót na rynek pracy. Urząd powinien rozważyć zlecenie doprowadzenia do zatrudnienia w ramach art. 61b. Byłoby to korzystne dla osób bezrobotnych i przynosiło widoczne efekty – stwierdza Agata Gawska.

Jeśli takie rozwiązanie zadziała, to wzrośnie efektywność instrumentu, urząd uzyska premiowane wyniki, a ludzie znajdą pracę. Czyli wszyscy wygrają.

 

Wojciech Kwinta

Źródło: FISE
KOMENTARZE (0) | DODAJ KOMENTARZ
WARTO PRZECZYTAĆ

fot. George Hodan, źr. publicdomainpictures.net, lic. C0

INSTYTUCJE RYNKU PRACY | STATYSTYKA | ZAGRANICA | 05.09.2016 Opieka zdrowotna ma z rynkiem pracy związek podwójny. Po pierwsze, jej jakość przekłada się na liczniejsze i zdrowe społeczeństwo, czyli na populację osób zdolnych do pracy. Po drugie, personel medyczny stanowi istotną i bardzo szczególną grupę zawodową. Jak możemy oceniać to, czy mamy w Polsce dobrą i efektywnie działającą służbę zdrowia? I co wynika z takiej diagnozy? (więcej >)