PORTAL PROWADZI
Łukasz Komuda
Ostatnia aktualizacja: 29.01.2015
GRUPY DEFAWORYZOWANE|ORGANIZACJE POZARZĄDOWE|PRAWO|
Za pieniądze i za darmo: praca więźniów

Więzienie w Kłodzku, fot. Łukasz Kuchta, źr. Wikipedia, lic. CC0

Afera z domniemanym zatrudnianiem za darmo więźniów przy budowie Autostrady Wolności (A2) zaowocowała jak zwykle niedorzecznymi i nastawionymi na poklask wypowiedziami polityków oraz podkręcającymi emocje publikacjami, z których czytelnik przeważnie dowiaduje się relatywnie niewiele. Jakie są podstawowe fakty dotyczące pracy skazanych, ukaranych i aresztowanych?

Zacznijmy od tego jaką społeczność tworzą więźniowie. Według statystyk Służby Więziennej 30 listopada 2014 roku we wszystkich jednostkach penitencjarnych przebywało 78094 osadzonych. 70,3 tys. (90%) było skazanych na pozbawienie wolności, 6,7 tys. (9%) – tymczasowo aresztowanych, a 1,1 tys. (1%) miało status ukaranych, co najczęściej oznaczało odbywanie kary więzienia w związku z nieuiszczeniem zasądzonej grzywny.

Statystyczny portret więźnia wygląda następująco: jest to mężczyzna (tylko 3% osadzonych to kobiety!) w wieku ok. 34 lat (tyle wynosi przeciętny wiek osadzonych) z wyrokiem 3 lat odsiadki za przestępstwa przeciw mieniu (54% osadzonych) – najczęściej skazanych za kradzieże z włamaniem lub rozboje.

Muszą czy mogą?
Zgodnie z obowiązującymi przepisami więźniowie nie mogą być zmuszani do pracy. Muszą się do niej zgłosić, a robi to nawet przeszło 2/3 osadzonych. Od lat liczba zgłoszeń przeszło dwukrotnie przekracza popyt na pracę więźniów – w 2013 roku dla przeciętnie 22,9 tys. osadzonych-ochotników nie było miejsca zatrudnienia (a 4,3 tys. zgłaszało się, choć nie byli zdolni do pracy).

Większość preferuje pracę odpłatną i najlepiej realizowaną poza murami więzienia czy aresztu, jednak nawet ciężka robota bez wynagrodzenia i w zamknięciu ośrodka penitencjarnego znajduje chętnych z tej prostej przyczyny, że przełamuje codzienną rutynę osadzonych, odbywających wyroki w niezbyt przestronnych wieloosobowych celach. Dodatkowo osadzeni w większości zdają sobie sprawę, że wkrótce znajdą się znowu na wolności, dlatego praca (szczególnie płatna) jest dla wielu szansą na łatwiejszy powrót. Nie bez znaczenia jest przy tym fakt, że wykonywana podjęcie zatrudnienia oraz wzorowe zachowanie są brane pod uwagę w procedurze wcześniejszego zwolnienia.

Rynek pracy osadzonych
W listopadzie ubiegłego roku pracowało ok. 32% osadzonych, choć Służba więzienna częściej upublicznia wskaźnik powszechności zatrudnienia wśród skazanych i ukaranych – wynosił on 35%. Po prostu tymczasowo aresztowani pracują niezwykle rzadko – w mniej niż 3% przypadków – co jest raczej zrozumiałe. Wspomniany wskaźnik powszechności zatrudnienia wśród skazanych i ukaranych podniósł się w ostatnich trzech latach o kilka punktów procentowych, jednak głównie za sprawą spadającej liczby osadzonych – jeszcze cztery lata temu było ich blisko 90 tys. Liczba pracujących więźniów w ostatnich latach pozostawała względnie niezmienna i oscylowała w przedziale 24–27 tys., a w końcu listopada 2014 roku było ich dokładnie 25299.

Odpłatnie pracowało 10,9 tys. osadzonych, a nieodpłatnie – 14,4 tys. Liczby te od dwóch lat prezentują się dość stabilnie. Jednak nie zawsze tak było – warto o tym wspomnieć, by mieć przed oczami przynajmniej perspektywę ostatnich kilku lat. Do zmian doszło na przełomie 2010 i 2011 roku. Wcześniej blisko 16 tys. osadzonych pracowało odpłatnie, a ok. 8 tys. nieodpłatnie, jednak wyrok Trybunału Konstytucyjnego z lutego 2010 roku (stosowne zmiany w przepisach weszły w życie w marcu 2011 roku) wymusił w przypadku pracujących zarobkowo więźniów zastosowanie płacy minimalnej jako najniższej możliwej stawki wynagrodzenia.

Mimo, że pracodawców zatrudniających więźniów próbowano zachęcić do tego wprowadzając możliwość zwrotu 20% kosztów zatrudnienia więźnia, to wielu z nich zrezygnowało z takiej formuły pozyskiwania pracowników (rozwiązano też niektóre przywięzienne zakłady pracy należące do państwa) – zatrudnianie odpłatne spadło od października 2010 roku do marca 2011 roku do 11 tys. i pozostało do dziś na tym mniej więcej poziomie. Więźniom pracę daje ponad tysiąc podmiotów gospodarczych, z czego istotna część to państwowe zakładziki ulokowane na terenie lub przy samych więzieniach. Powstałą lukę stopniowo wypełnił wzrost liczby ofert zatrudnienia nieodpłatnego.

Ile zarabia się za kratami?
W pierwszych trzech kwartałach 2010 roku przeciętne wynagrodzenie więźniów pracujących odpłatnie wynosiło ok. 500 zł brutto, a już od III kw. 2011 roku zbliżyło się do 1000 zł brutto i następnie rosło wraz z kolejnymi podwyżkami wynagrodzenia minimalnego. W 2013 roku przeciętne wynagrodzenie miesięczne więźnia wynosiło niespełna 1100 zł brutto. Dlaczego tak mało? Przede wszystkim: więźniowie niemal zawsze pracują na ułamek etatu. Przeważnie otrzymują wynagrodzenie minimalne (stosowną jego część w zależności od wspomnianego ułamka) lub niewiele ponad to.

Warto podkreślić, że więźniowie nie pracują na swoje utrzymanie. Niektórzy odpracowują w ten sposób pieniądze, które są winni i z tego powodu trafili do więzienia: tak jest w przypadku tzw. alimenciarzy. Jednak większość pracuje na siebie – nawet jeśli nie może wypracowanych pensji otrzymać natychmiast i w całości.

Przeciętny miesięczny koszt całego systemu więziennictwa przypadający na jednego osadzonego w 2013 roku wynosił ponad 2600 zł. Co ósmy więzień pracuje odpłatnie i zarabia netto miesięcznie czterokrotnie mniej niż wynosi koszt jego utrzymania. Wygląda więc na to, że w obecnym kształcie praca więźniów – nawet odpłatna – ma większą wartość resocjalizacyjną i psychologiczną, niż ekonomiczną.

Praca za darmo
Kodeks Karny oraz rozporządzenie Ministra Sprawiedliwości z 2004 roku precyzuje w jakich przypadkach osadzony może pracować bez wynagrodzenia. Beneficjentami takiej pracy może być wyłącznie system penitencjarny (praca w kuchni, bibliotece, sprzątanie, przywięzienne warsztaty) lub też samorządy (prace porządkowe, publiczne lub mające na celu działania charytatywne).  W tym drugim przypadku wymiar zatrudnienia nie może przekraczać 90 godzin miesięcznie (czyli w przybliżeniu połowy etatu). Pracodawca prywatny nie powinien mieć zatem możliwości wykorzystania pracy więźniów bez zapłaty.

Wśród pracujących nieodpłatnie w listopadzie 2014 roku 3371 osadzonych pracowało przy pracach publicznych, a 901 osób – przy pracach na cele charytatywne.

Droga na wolność
Praca wydaje się jednym z najlepszych narzędzi resocjalizacyjnych, jakimi dysponuje nasz system penitencjarny. Ułatwia powrót do życia na wolności i w niektórych przypadkach zmniejsza prawdopodobieństwo recydywy. Zatrudnienie ma kluczowe znaczenie szczególnie w przypadku więźniów, którzy odsiadują dłuższe wyroki – nierzadko na wolności nic i nikt na nich nie czeka, a żaden pracodawca nie pała ochotą ich zatrudnienia. Niewiele może im zaproponować urząd pracy, lądują więc na mikrym zasiłku (rodziny rzadko wspierają takich rozbitków) i w tej sytuacji powrót do na złą drogę i w rezultacie do więzienia wydaje się jedynym racjonalnym rozwiązaniem.

Jedyną nadzieją dla takich osób są nieliczne organizacje pozarządowe, które starają się stworzyć dla nich miejsca pracy – tworząc spółdzielnie, spółdzielnie socjalne czy mikrofirmy w innych formułach. Praca trzeciego sektora, osamotnionego w skutecznej aktywizacji zawodowej więźniów, byłaby łatwiejsza, gdyby zza krat wychodzili ludzie, którzy zachowali choć w podstawowym stopniu nawyki związane z pracą (wstawanie rano, punktualność itd.). Dlatego wartość ma każde miejsce pracy – nawet te bezpłatne.

Łukasz Komuda,

Statystyki dotyczące osadzonych w polskich zakładach penitencjarnych i zatrudnienia tam znaleźć można na stronach Służby Więziennej.

Źródło: FISE
KOMENTARZE (0) | DODAJ KOMENTARZ
WARTO PRZECZYTAĆ

Oprac. Łukasz Komuda, źr. GUS

FLEXICURITY | STATYSTYKA | 24.03.2017 „Mamy rynek pracownika” słyszymy każdego dnia z mediów. Niby konsumenci i pracownicy mają swoje lata tłuste, ale większość z nas jakoś tego nie odczuwa. Cóż, polski rynek pracy tylko z pozoru jest w znakomitej kondycji. Fundamentalne problemy pozostają na nim nierozwiązane. Ponieważ zmierzenie się z nimi wymaga polityki obliczonej na wiele kadencji sejmowych i kompleksowe, systemowe działanie … (więcej >)